Życie dzianiny można podzielić na konkretne etapy. Dwa najważniejsze to wykonywanie danej rzeczy, a potem jej użytkowanie. Może też pojawiać się etap trzeci, kiedy pokazuje się swoją gotową pracę w Internecie. Tworzenie dzianiny długo trwa, a jeszcze dłużej trwa ciąg dalszy. Często ręcznie robione rzeczy służą przez wiele sezonów, przez całe lata. W chwili publikacji dzianina ma swoje pięć minut, radość dziewiarska dzielona jest z odbiorcami. Wydaje się też, że to chwila prawdy, wychodzenie szydła i druta z worka, pokazywanie światu wszystkich zrobionych oczek, razem z tymi skoślawionymi pośpiechem, poluzowanymi w chwilach nieuwagi. Najczęściej okazuje się jednak, że odbiorcy są bardzo łaskawi, zaś prawda o dzianinie ujawnia się nie podczas sesji zdjęciowej, tylko w użytkowaniu. Zazwyczaj też te widziane wcześniej drobne niedoskonałości nie wpływają na wygląd całości, bardziej liczy się wygoda, funkcjonalność i to, czy po prostu tę rzecz się lubi. Jeśli nie – można komuś oddać, można spruć i dać włóczce drugie życie. Mamy więc włóczkowe życie po życiu, a wcześniej życie przed życiem, czyli różne inspiracje, plany, pomysły, zakupy i wszystko, co przyczynia się do powstania dzianiny. Bywają rzeczy wciąż nieskończone, bywają i niezaczęte, te różne kłębki myśli w mojej głowie po prostu odkładam, choć się ich nie pozbywam, tak jak postępuję z moimi włóczkami.
Porządkując cykl życia dzianiny, sprowadzam go do trzech etapów – wykonania,
prezentacji i użytkowania. Każdy z nich jest ważny, każdy też jest inny.
Pierwszy z nich jest dla mnie szczególny i jemu właśnie poświęcam dzisiejszy
post.
Po prostu lubię ten proces, ten czas, pracę z włóknem, z kolorem, a nawet
to, że kolory często rymują się z otoczeniem. Gdy to zauważam, robię zdjęcie.
Najczęściej są to połączenia przypadkowe, jak te z dzianiną na kolanach, ale są
też celowe, z wcześniej wybranymi markerami czy miarką.
Zapraszam na przegląd takich właśnie zdjęć, gdzie widać, jak powstająca
dzianina współgra z tłem. Dwie z tych rzeczy są skończone i już zamieszczone na
blogu, pozostałe jeszcze nie. Kiedy je pokażę w całości? Zgodnie z
przedstawionym wcześniej porządkiem rzeczy nastąpi to wówczas, gdy je dokończę.
Są one całkiem spore, lecz pozostało już niewiele pracy. Dobry moment na chwilę
przerwy, na spojrzenie na zdjęcia, na nietypowy post.
Pozdrawiam serdecznie, jesiennie i z letnimi migawkami…







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz