poniedziałek, 27 lipca 2026

Wakacyjne pamiątki dziewiarskie. Rozdział 2.

Dziś, korzystając z wolnego popołudnia, wracam do opowieści o dziewiarskich pamiątkach z wakacji.

Otwieram folder ze zdjęciami i mam wrażenie, jakbym otwierała drzwi do tamtego czerwcowego dnia na plaży, kiedy powstawały zdjęcia moich trzech dzianin. Wydaje mi się, jakbym znów tam była, niemal słyszę szum fal, czuję piasek pod stopami… Ale te chwile są już wspomnieniem, które właśnie odświeżam i zarazem utrwalam poprzez dobre emocje i obrazy. Nie wątpię, że tak też będą działały dzianiny podczas ich używania. To coś, co długo powstaje, a potem długo cieszy.

Dobrze, że nie zamieściłam na blogu od razu wszystkich trzech rzeczy z całej sesji zdjęciowej. Chodziło mi o to, by każdą z dzianin zaprezentować osobno. Teraz dodatkowo dostrzegam, że nie tylko dzianiny na tym zyskują, ale i moje patrzenie, mam bowiem więcej dystansu. Jestem przecież już w innym miejscu, w innym czasie. A ten folder – ten portal – pozwala mi widzieć nieco inaczej i nawet trochę więcej.

Na przykład dopiero teraz zauważam, że kolejność fotografowania dzianin była odwrotna względem czasu ich powstawania. Pierwsza pod obiektyw trafiła bluzka z cekinami, najnowsza z dzianin. Potem owinęłam się cieniowaną chustą, zrobioną wcześniej niż bluzka, a jako ostatnia została sfotografowana dzianina wykonana wiele miesięcy wcześniej. Wyszło zabawnie, jakbym cofała się w czasie. I tak, zgodnie z tym porządkiem, pierwsza w wakacyjnym cyklu pojawiła się jedwabna, kolorowa bluzka z cekinami.

Dziś czas na chustę z kręgosłupem. Wraz z nią cofam się nie tylko do dnia zdjęciowego nad morzem, ale również do kwietniowych targów włóczkowych, bowiem bazowa przędza wykorzystana do tej dzianiny jest pamiątką z Yarnmarku. Motek luksusowej włóczki skarpetkowej Hot Socks Silk z jedwabiem od Woolloop wydawał mi się zbyt cenny na skarpety, a choć kocham je robić, to jednak włóczkę o tak zachwycających kolorach postanowiłam wykorzystać inaczej.

Zrobiłam trójkątną chustę sposobem dobrze mi znanym, wiele razy stosowanym, lecz po raz pierwszy ze świadomie użytym, niedawno poznanym określeniem „chusta z kręgosłupem”. Moje wcześniejsze chusty ażurowe miały żeberka. Jakże jednak mogłam lekceważyć tak istotny anatomiczny element jak kręgosłup? 😉 Takie to zaskoczenie wsteczne. 😉

Wracając do chusty – do bazowej, cieniowanej włóczki dodałam gładkie pasy zieleni, różu i fioletu z innych włóczek, pozostałości wcześniejszych projektów. Każdy z nich był jak odgałęzienie w pamięci prowadzące do innych dzianin, innych chwil, innych wspomnień. Nie będę jednak opisywać tych włókien ani dzielić ich na czworo lub pięcioro. Nie tylko dlatego, że są dodatkiem do kolorowej nitki głównej, ale także dlatego, że chusta jest nową, osobną dzianiną.

I to tyle wspomnień na dziś. Wróćmy do teraz, bo to właśnie jest czas na tworzenie przyszłych wspomnień.

Cdn…






 






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz