Tegoroczna wiosna, wciąż chłodna i sucha, trochę opieszała, a kwiecień plecień w swym przeplataniu jakoś nie bardzo sięga po letnie nitki. A jednak z każdym dniem natura rozkwita, może trochę później niż w ubiegłych latach, ale nie mniej entuzjastycznie niż zwykle. Gałęzie drzew okrywają się pąkami, kwiatami, liśćmi. Z posadzonych jesienią cebul wyrastają nowe kwiaty… Zwyczajny porządek rzeczy, a zarazem cudowność przeplatania tego, co stare i nowe w naturze. Widzę to w przyrodzie, widzę w mojej pasji i w życiu w ogóle. Coś przychodzi, coś odchodzi, coś trzeba zostawić, zrobić miejsce na nowe. A najciekawsze jest to, że nie jest to sztywny podział, bowiem nic nie jest nowe ani stare raz na zawsze. Nowe cieszy, dodaje energii, nawet ekscytuje. Jak moje zakupione niedawno włóczki, jak kolejne pomysły na dzianiny. Lecz w tym samym czasie, gdy myślę o nowych twórczych działaniach, jednocześnie doceniam to, co nienowe. Wychodząc z domu w chłodny, wiosenny dzień, ubieram sweter, chustę i zwyczajnie cieszę się, że je mam, że wciąż mi służą; przypominam sobie, jak powstawały. Szczególne emocje pojawiają się w związku z przeróbkami, gdy trzeba jakąś rzecz pocerować albo coś w niej zmienić. Są ubrania w tajemniczy sposób rosnące razem z dzieckiem, ale najczęściej dzieci rosną same 😉 Zmiany rozmiarów nie dotyczą tylko dzieci. Pamiętam z dzieciństwa rozmowy mamy z jej siostrami dotyczące zwężania bądź poszerzania spódnic. W dziewiarstwie i w krawiectwie wspaniałe jest to, że można rzeczy pruć, poprawiać, wydłużać, zmieniać, po prostu je odnawiać.
Stare i nowe…
Właśnie skończyłam wrabiać pasek do spódniczki. Ze wzruszeniem przypominam
sobie, jak kilka lat temu moja wnuczka zapragnęła sukienki w esy-floresy.
Mówisz – masz: znajduję świetny wzór, wyjmuję z pudeł kolorowe włóczki i robię
sukienkę (klik). W szalonych kolorach esy-floresy są dla nas obu ekscytujące jak nie
wiem co. Mija kilka lat, sukienka robi się za mała, pruję więc górę i dorabiam
tułów z nowej włóczki. Znów mija kilka lat, esy-floresy są dalej fajne, lecz
rozmiar za mały. Tym razem zmieniam sukienkę na spódniczkę, przy okazji uczę
się nowego sposobu na elastyczny pasek dzianej spódnicy: szydełkiem wrabiam od
wewnętrznej strony tzw. nicio-gumkę.
Wspomniałam
wcześniej o tych rozmowach ciotek nad maszyną mamy. Miałam pewnie tyle lat, co
moja wnuczka teraz. Ech, życie! Tyle lat, tyle doświadczeń. „Perspektywa czasu”
– ten zwrot brzmi jakoś tak sztampowo, a oznacza coś niesamowitego: ogromny
przywilej, możliwość zdystansowania się. Coś, co było wielce pożądane i
ekscytujące, może okazać się czymś nieciekawym lub rozczarowującym albo po
prostu z czasem przestanie być już ważne. Wracając po latach do książki, która
kiedyś nas poruszyła, możemy już nie znaleźć w niej takich jak kiedyś wrażeń.
Rzeczywistość się zmienia i my się zmieniamy, dlatego lubimy sięgać po nowe. To
jest w naturze człowieka, ale nie wszystko nowe zostaje na dłużej. I bardzo dobrze
– inaczej bylibyśmy oblepieni różnymi naleciałościami i coraz bardziej
oddalalibyśmy się od siebie. Ważne jest dokonywanie wyboru: co zostawiam, z
czego rezygnuję. Podoba mi się słowo „odsubskrybować” – jest jakby historią o pewnej
fascynacji, wejściu w jakąś rzeczywistość i o rezygnacji, która jest jednym
kliknięciem, lecz w brzmieniu tego słowa słychać oskrobywanie z tego, czego już
się nie chce więcej.
Każdy rok, każdy
dzień coś daje, coś zabiera. Z tego, co przynosi los, i z tego, co wybiera się
samemu, splata się unikatowa tkanina życia; niektóre wątki się wzmacnia,
utrwala, powtarza, inne zostawia. I każdego dnia na nowo trwa to tworzenie, a
może raczej współtworzenie. W tych przeplatających się i mijających cząstkach
życia tym cenniejsze są te, które przetrwały tzw. próbę czasu – nie tylko
trwałe przedmioty, ale, co ważniejsze, przyjaźnie, znajomości.
Po tej porcji filozofowania, pod wpływem małej dziecięcej przeróbki, przejdźmy do przyziemności dziewiarskiej. Najlepszym uziemieniem będą zwyczajne skarpetki, dwie pary. Jedne z połączenia wielobarwnej Himalaya Bamboo Socks z dodatkiem różowej Performance Cool Wool, drugie – stopki z włóczki skarpetkowej z bawełną Lana Grossa Point Stretch.
Pozdrawiam serdecznie, a szczególnie ciepło osoby, które odwiedzają mnie tutaj od dłuższego czasu:-)






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz