Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna skarpetkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna skarpetkowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2024

Spontanicznie i sentymentalnie

Wpadam dziś na bloga z nieplanowanym wpisem. Poprzednio pisałam o tym, jak to czekam na sprzyjające warunki by sfotografować zrobione przeze mnie swetry, na stosowne okoliczności a przede wszystkim na dobre światło. Od tamtego czasu sytuacja zmieniła się o tyle, że przybył jeszcze jeden sweter, za to pogoda najczęściej jest pochmurna i deszczowa, nietypowa jak na luty, zwykle bardziej suchy. Za to w te nieliczne dni z jasnym niebem i przebłyskami słońca czuję się świątecznie i radośnie.

Jak wspomniałam wcześniej, zrobione swetry czekają na zdjęcia a kolejny, nowy, ważny projekt swetrowy potrzebuje jeszcze trochę czasu na doprecyzowanie koncepcji, opracowanie wzoru, próbki, wyliczenia i wreszcie na ten impuls, kiedy już mam pewną wizję i sięgam po druty. Na razie patrzę tylko na piękne, nowe motki czekające w koszyczku, lecz nawet na domowe zdjęcia światło niespecjalne. Taka to pora. Ale przecież nie zawsze tak będzie i nie zawsze tak było. Przeglądając letnie zdjęcia zachwycam się tym, jak dużo w nich światła i że wtedy było ono tak oczywiste, że aż niezauważalne, skupiałam się bardziej na fotografowanych obiektach niż na jasności dnia.

W mojej dziewiarskiej pasji lubię płodozmian, fazę swetrową przeplatam mniejszymi formami, takimi jak skarpety. O ile swetry wymagają znacznie większej ilości materiału i w ogóle poważnego planu to do skarpetek wystarczą nawet resztki włóczek. Po opanowaniu podstaw i oczywiście pokochaniu tej formy wystarczy impuls, wolna chwila i już się dzieje… Od wczoraj mam na drutach nowe skarpety. Bezpośrednią inspiracją były posty na zaprzyjaźnionych blogach, najpierw swoje skarpetkowe cudeńka pokazała Bokasia  niedługo potem Renia. Ja jeszcze kończyłam sweter, lecz zatęskniłam za dzierganiem skarpet, choć na ten moment nie było ich w planie. Wczoraj wyjęłam włóczki, dobrałam kolory i wielką przyjemnością zaczęłam dziergać, wyszłam już poza ściągacz.

Tak się składa, że mam jeszcze niepokazywane skarpety, które ilustrują radość związaną z tą dzianinową formą. Jest to idealna robótka podróżna, zajmująca bardzo mało miejsca. Skarpety z włóczki Alize, zrobione są w czasie wakacji i z przyjemnością wracam dziś do tych wakacyjnych zdjęć. Kolorystyka włóczki pięknie harmonizowała się z piaskiem, niebem i morzem, a co ciekawe te same barwy zobaczyłam w katedrze w Kamieniu Pomorskim.

Druga para zrobiona z włóczki Opal i resztek Fabela mogłaby pięknie wyglądać w towarzystwie lawendy, kto wie, może latem powstaną takie zdjęcia.

















środa, 15 listopada 2023

Z mchu i w motyle:-)

Za oknami samochodu przesuwały się obrazy, drzewa, samochody, zabudowania, ogrody i zupełnie niezależne od remontów na drogach fantastyczne obłoki.

Jechaliśmy wzdłuż wybrzeża, ale tak naprawdę morze było już za nami. Chłonęłam jeszcze te widoki i utrwalałam wrażenia z nadzieją, że następnego lata znów przyjedziemy w te strony. W moich nadmorskich tęsknotach żywy i cudownie zmienny Bałtyk łączy się wydmami i  charakterystycznym lasem. W czasie podróży powrotnej las zaskoczył mnie niezwykle ciekawym widokiem zza szyby samochodu. Z tej perspektywy nie były to szczyty sosen lecz widok niskich warstw lasu, dosyć gęstego, lecz na tyle dobrze oświetlonego by wyeksponować jasnozielony mech rosnący na pniach drzew, tuż przy ziemi i nieco powyżej. Wyglądało to tak jakby drzewa ponaciągały na swoje nogi skarpetki z miękkiego mchu. Potraktowałam to, że w ten sposób przypominają mi o jednych takich moich skarpetkach, wcześniej niepokazywanych, zrobionych jeszcze w ubiegłym sezonie, a sfotografowanych wiosną.

Są to skarpetki, do których mam szczególny sentyment, gdyż sama je zaprojektowałam i oczywiście wykonałam. Mając już pewne doświadczenie w dziedzinie skarpetkowej postanowiłam zrobić coś swojego, oryginalnego. Zarówno wcześniej jak i później w niejednym projekcie sama komponowałam układ wzorów na stopie, lecz tym razem zależało mi, żeby wpleść w dzianinę ważne dla mnie motywy. Kto mnie zna albo obserwuje moje posty w mediach społecznościowych wie że kocham naturę, że jeśli tylko mogę to gonię za motylami, a las to po prostu uwielbiam. Pomysł na skarpetki przyszedł mi do głowy dość szybko, zastanawiałam się jak to sprawdzi się w rzeczywistości.   

Zabrałam się za dzierganie skarpet skrupulatnie robiąc notatki. Z zebranej kolekcji ściegów przypominających motyle wybrałam dość dyskretny wzór, który urzekł mnie swoją prostotą. Dużo radości sprawiło mi zastosowanie nowo odkrytej wówczas metody kształtowania pięty, to właśnie przy tej parze skarpet nauczyłam się  tej techniki korzystając filmu z You tube, musiałam jednak dopasować ilość oczek do mojego pomysłu.

Użyłam włóczki Novita Nalle kolorystycznie przypominającej leśny mech, choć oryginalnie kolor ten nazywał się „siano”. Nie przypadkiem też na zdjęcia wybraliśmy się w plener, gdzie nie brakowało zieleni i mchu.

Nawiązaniem do mchu jest też ścieg ryżowy zastosowany w palcach, pięcie i na nogawce w pasmach nad i pod wzorem motylków, niejako je dyscyplinujący, ale mimo mojego ustawiania ich w szeregu i tak zdarzyło się, że jeden motyl usiadł sobie nad piętą najpierw na jednej skarpetce a potem drugi na drugiej, i tak już tam zostały.

A oto te skarpety:











 

poniedziałek, 6 listopada 2023

Saga skarpetkowa

Saga skarpetkowa. Taki pomysł na skarpetkowy odcinek abecadła przyszedł mi do głowy jeszcze w ubiegłym roku, który był dość urodzajny w dziergane skarpetki a i w nowym sezonie sytuacja niewiele się zmieniła, wciąż poznając tajniki tych dzianinek służących stopom, swoim i nie tylko.

Ostatnio uświadomiłam sobie, że mimo stałej satysfakcji skarpetkowania jakoś tak się stało, że nastąpiło spowolnienie w prezentowaniu kolejnych par. Skutek tego taki, że mam stos skarpetek, które nie pojawiły się na blogu. Nie jest to stos sensu stricte, ani straszna sterta setek skarpet, ale ze spokojnym sumieniem można określić tę ilość serią. Zamiast długiej sagi skrobnę tylko parę słów i spiszę skrótowo szczegóły dotyczące skarpet z minionego sezonu. Skupię się na suchych faktach, choć wystarczy że spojrzę na jakieś zdjęcie uświadamiam sobie, że za każdą parą skrywa się jakiś sentyment, symbolika.

Trzy pary skarpet na pierwszym zdjęciu zrobiłam dla jednej wspaniałej osoby. Dwa projekty opracowałam sama, starając się dobrać stosowne kolory i motywy,  jeśli chodzi o trzeci sytuacja testowa jakby spadała mi z nieba.

Jasnoróżowe skarpety Greyembers wg projektu Iwony Eriksson zrobiłam z włóczki Regia Premium Cashmere. Sama ta przędza nieco mnie rozczarowała, po włóczce z dodatkiem kaszmiru spodziewałam się większej miękkości. Za to projekt z wyrafinowanym, niebanalnym wzorem ażurowym zachwycił mnie i chętnie do niego wrócę. 










Druga para skarpetek również powstała z włóczki z dodatkiem kaszmiru, tym razem z Hot Socks Pearl uni Gründl w kolorze śliwkowym. Co ciekawe kaszmiru jest tutaj tylko 5%, czyli połowę mniej niż w Regii, a jednak Pearl jest przyjemniejsza, być może wynika to z faktu, ze bazą jest wełna merynosowa.

W tym projekcie wykorzystałam nowy wówczas dla mnie typ pięty i wkomponowałam go w dość skomplikowane, warkoczowe wzory. Wykorzystany wzór o nazwie Iris bardzo mi się podoba i chętnie go gdzieś powtórzę. Może nawet zmodyfikuję ten ten projekt upraszczając nieco motyw centralny, zostawiając te piękne przeplatanki tylko na nogawce. 







I wreszcie grubaskowe skarpety zrobione z niezawodnej włóczki skarpetkowej Novita 7 Brothers Lapintaika z dodatkiem połyskliwej nitki, według własnego pomysłu. Zastosowałam prosty, strukturalny wzór z oczek prawych i lewych, za to o jakże wspaniałej nazwie Tree of life, drzewo życia. Cóż, po niemal roku użytkowania skarpet wygrywają  te z novity, używane są najczęściej, jako domowe kapcie, są najczęściej prane i wciąż mają się świetnie.

 






I ostatnia w tej serii para skarpet zrobiona została w ramach testu projektu Klippor socks autorstwa Iwony Eriksson, ciepła wełna, energetyczny kolor i wspaniały projekt Iwonki z solidną konstrukcją i pięknym niebanalnym wzorem – czego chcieć więcej? Może kolejnej pary według tego wzoru?

 






Ciąg dalszy nastąpi:-) 


czwartek, 22 czerwca 2023

Post ekspresowy, test skarpet owocowych😊

Dobieranie kolorów, jakże ja to lubię. Patrzę, widzę, czuję i wiem, że to jest właśnie to. Tak też było z dwoma zielonymi motkami, ciemnym melanżem zieleni z granatem - Hot Socks Uni Grundl i jasnym Alize Artisan. O połączeniu dwóch różnych włóczek w jednym projekcie myślałam od dawna, każda z osobna miała w sobie taką świeżość i intensywność, a kiedy zestawiło się je razem cechy te stawały się bardziej wyraziste, w każdym razie w moim odbiorze😊.

Testowanie projektu nowych skarpet Iwony Eriksson o apetycznej nazwie „Owocowe” uznałam za idealną sytuację, by wreszcie połączyć te ciekawe kolory w jednej dzianinie. Okazało się jednak, że nie mogę się zdecydować który z odcieni ma być kolorem głównym, a który kontrastowym, każda z wersji była nieco inna i każda z nich mi się podobała. Uznałam, że najlepiej będzie wykorzystać obydwie opcje i wydziergać dwie różne skarpetki.

Owocem testowania tego projektu są nowe, optymistycznie nastrajające skarpetki „Owocowe”, ale to nie wszystko, smakowite było zarówno dzierganie, kolejne wprawki do żakardu jak i pretekst do spaceru wśród intensywnych odcieni zielonego….
















środa, 14 czerwca 2023

Rozmyślania skarpetkowe 😊

Pod wpływem mieszanki wolnego przedpołudnia, deszczu stukającego o parapet i chłodu zabrałam się za tematy mało letnie😉 Tej zimy zrobiłam kilka par skarpet według własnego pomysłu, bawiąc się w projektowanie eksperymentowałam z wzorami i formami nie zapominając o funkcjonalności i estetyce. Efekty mojej pracy zamierzałam pokazać w jakimś odcinku Abecadła przy literze S, powiedzmy w Specjalnej sesji skarpetkowej, ale postanowiłam nie czekać na to S, tak jak czeka się na deszcz, albo na słońce. Pokażę dziś trzy pary skarpet, jedne cienkie robione wzorem warkoczowo ażurowym oraz dwie  pary z włóczki grubej z motywami przypominającymi motyle, trzy różne rodzaje kształtowania pięty. Nie pytam czy to dużo czy nie, raczej zastanawiam się, co takiego jest w tym skarpetkowaniu? I mam na ten temat kilka refleksji. 

Niewielka dziania, zaledwie epizod w życiu dziewiarki, który najpierw wzbudza ciekawość i chęć sprawdzenia swoich możliwości, a potem nie wiadomo właściwie kiedy zaczyna się rozwijać i rozkręcać. Mała rzecz – skarpety. Za fenomenem ich dziergania kryje się wiele pozytywnych czynników, takich jak zadowolenie z wykonanej dzianiny, przyjemność noszenia oraz radość z obdarowywania innych. Nie bez znaczenia są też aspekty praktyczne takie jak względnie szybki czas realizacji oraz ilość potrzebnej włóczki, można wykorzystać coś z zapasów, nawet resztki, które dają duże pole wykazania się kreatywnością, jeśli zaś potrzebna jest nowa włóczka, to kupno jednego motka czy dwóch nie boli😉 Przyjemne jest także poszukiwanie materiału na skarpety, a jest z czego wybierać!

Zastanawiałam się ostatnio czym różnią się skarpety od innych niewielkich dzianin, które również spełniają wyżej wymienione kryteria. Dlaczego to nie szaliki, opaski, osłonki czy powiedzmy podkładki? Piszę o sobie, o swojej fascynacji tą formą, lecz wiem, że w dziewiarskim świecie nie jestem wyjątkiem. Jak już kogoś wciągnie to na dobre, mówi się na to skarpetkoza, nieuleczalna – i całe szczęście.

Satysfakcja rośnie w miarę dziergania, gdy widać jak układa się wzór, gdy forma wychodzi taka jak być powinna, gdy mierząc w trakcie pracy łatwo wyobrazić sobie całość. Przełomowym momentem jest pięta. Kiedyś jeden post skarpetkowy zatytułowałam „Dorastanie dopięt”. Wciąż dorastam.

Tajemnica satysfakcji z dziergania skarpet to radość z odtworzenia naturalnego skomplikowanego kształt stopy, która jest formą trójwymiarową, dynamiczną, ruchomą. To jest naprawdę ambitne zadanie! Szyję można owinąć szalem, czy omotać chustą, będzie jej dobrze, no ale noga woli mieć dopasowaną skarpetę, nawet dawno temu, gdy skarpet nie miała, jeno onuce to musiały być one owijane starannie.

Od kilku lat lubię robić skarpetki, z powodu wszystkich wyżej wymienionych powodów. Zdjęcia skarpet też lubię,  i na płasko i w blokerach i na stopach. 

Cienkie ażurowe zrobiłam z włóczki Austermann Step Classic 1009, jednobarwne z Novita 7 Brothers w kolorze lód, błękitne w kolorowe plamki są wykonane także z Novity 7 Brothers, w tweedowej serii Nummi, w kolorze o pięknej nazwie Błękitne skrzydła.





























 

środa, 7 czerwca 2023

Sezon truskawkowy

Rozsmakowałam się w dzierganiu skarpet. Owocem tych rozrywek są kolejne pary, mniej lub bardziej skomplikowane, robione w oparciu o czyjeś projekty albo wymyślane przeze mnie. Z rozmachem tworzę nowe skarpetki nie ograniczając się tylko do zimowego docieplania stóp, mogłabym skarpetkować cały rok. Niedawno mówiłam do kogoś, że w tej kwestii wyszłam poza sezonowość. Właściwie to posunęłam się znacznie dalej, wchodząc z wełnianymi skarpetkami w sam środek sezonu truskawkowego i w łąkę z dzikimi poziomkami.

Projekt Moniki Winiarskiej Strawberry Cream Socks urzekł mnie od pierwszego wejrzenia. Haft 3D na pierwszy rzut oka wyglądał na bardzo skomplikowany technicznie, ale zdecydowałam się spróbować, zwłaszcza, że pierwsze kroki w wyszywaniu na dzianinie stawiałam podczas testów u Moniki i dostarczyło mi to wiele satysfakcji,  tak więc bez większych obaw sięgnęłam po nowe rozwiązania.

Skarpeteczki truskawkowe dla mojej wnuczki  zrobiłam z wełenki Lang Yarn Jawool w kolorze szarozielonym, a do wyszywania użyłam różnych włóczek skarpetkowych. Najtrudniejsze przy tym projekcie okazało się fotografowanie, oddanie koloru, zwłaszcza czerwieni.

Moja wersja Strawberry Cream Socks miała dwie sesje zdjęciowe, jedną w naturalnym świetle w pogodny dzień, drugą w mieszkaniu w dzień pochmurny, i to w tych domowych zdjęciach kolor jest najbardziej zbliżony do prawdziwego😊

Truskawki, sezon i sesja to słowa, które razem wzięte przywołują pewne wspomnienia z lat studenckich. Nie chodzi bynajmniej o sesję zdjęciową, tylko naukę do egzaminów. Dziadek mojej przyjaciółki miał plantację truskawek, a to oznaczało u niej w domu sezon przetwórczy, coś co priorytetem rywalizowało z najtrudniejszymi egzaminami. Wtedy Anka zazdrościła mi mieszkania w akademiku. Zajadając się obłędnie słodkimi i soczystymi truskawkami razem powtarzałyśmy materiał, długo będę pamiętać smak tamtych truskawek, nasze spotkania, rozmowy...

Wyszywane truskawki na skarpetkach Strawberry Cream Socks bardziej jednak przypominają mi moje najwcześniejsze truskawkowe wspomnienia, sprawdzanie czy pod krzaczkiem z pięknymi kwiatami wcześniej zielona, potem jasna kulka rośnie, rośnie, nabiera rumieńców, czy zerwać ją już czy jeszcze poczekać…