Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novita 7 Brothers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Novita 7 Brothers. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 stycznia 2024

Moje dziewiarskie abecadło – T jak tworzenie

To było oczywiste od samego początku, że w moim dziewiarskim abecadle przy literze T tematem tekstu będzie tworzenie. Tak też się składa, że twórczy pierwiastek jest w moim życiu czymś kluczowym, obejmującym nie tylko pasję. I nie tylko mnie to dotyczy, bo każdy człowiek, nawet niezwiązany z twórczą działalnością zawodowo ani amatorsko codziennie kreuje swoje życie, podejmując nawet drobne decyzje, wybierając ścieżki, treści, kolory, słowa, myśli. A skoro to taki temat to trzeba go traktować… no właśnie jak? I tutaj trafiam na taką trudność, przez siebie stworzoną, mianowicie założenie, że do tematu tworzenia to trzeba wybrać jakąś taką wyjątkową dzianinę, zaawansowaną technicznie, niezwykłą artystycznie i w ogóle czort wie jaką.  Nie mam takiej. A trochę tych dzianin tworzę, z tylu tuzinów projektów jakoś nie wyłania się to coś, nie mam też niczego podobnego w planach. I tu olśnienie, ta-daam, naprawdę to ja wcale nie chcę takiego tworu, który spełniałby kryteria dziwności i atrakcyjności by zilustrować proces tworzenia. Bo przecież tworzenie przejawia się w każdej robionej rzeczy, w najprostszych dzianinach, nawet odtwórcze realizowanie czyichś projektów wnosi coś niepowtarzalnego, twórczego przez osobę, która to robi, a przede wszystkim daje radość i satysfakcję. Takie podejście jest według mnie bardziej trafne i też treściwe. Tematu teorii tworzenia w tym tekście nie będę poruszać, powstało o tym wiele tomów i traktów. Oprócz teorii jest też praktyka, na wyciągnięcie ręki, włóczki, drutów. I powstają kolejne, mniejsze lub większe dzianiny.  Tak to w twórczym tempie toczy się życie, a do tego krótkiego odcinka abecadła wybrałam trzy ostatnio zrobione rzeczy, które właśnie trafiły do nowych właścicielek. Są to skarpety dla Kasi oraz mitenki i sweterek dla Martynki.

Kasia podziwiała wykonane przeze mnie skarpety ażurowe, kolorowe, ale dla siebie wolała gładkie i bez wzorów, w jej ulubionym kolorze pudrowo różowym. Teoretycznie mogłam poprzestać na wydzierganiu prostych skarpet, ale ten element twórczy we mnie sprawił, że musiałam coś zmienić. Wiedząc, że Kasia ma słabość do kotów dodałam kotki nad kostkami. Rozważałam technikę żakardową, ale zdecydowałam się na haft, zwany szwajcarskim ściegiem dzianinowym. Instrukcję wyszywania znalazłam na stronie ABC robótek na drutach, a kocią sylwetkę wzięłam z żakardowego schematu Garn studio. W tych skarpetach zastosowałam nieco inny niż dotychczas sposób wzmocnienia pięty, inspirację zaczerpnęłam z bloga Czajki i sięgnęłam po wzór My Favorite Vanilla Socks, lecz ze względu na grubość włóczki proporcjonalnie pozmieniałam ilość oczek.

Te dziecięce dzianinki są efektem twórczej współpracy z wnuczką. Jej mitenki i czereśniowy sweterek  (klik)  tak bardzo spodobały się Martynce, że chciała mieć identyczne. Czy nie zrobiłabym jej na urodziny. Nie. To znaczy identycznych nie zrobiłabym, chyba że inne wzory, kolory, inne owoce. Więc Kinga wymyśliła nowe mitenki i sweterek, ze śliwkami, ale też z paskami i z literką M na środku. Twórcza natura nie pozwoliła jej poprzestać na jednej zmianie. Ja z kolei pozmieniałam kolory, chcąc wykorzystać posiadane włóczki, od siebie dodałam w jednym z pasków pisane literki M, które pasują uczennicy pierwszej klasy i tym samym dobrze zgrywają się z tematem abecadła😊

Z wydzierganiem mitenek i sweterka zmieściłam się w terminie, lecz zdjęcia mam takie sobie, trudno. Ale już skarpety z kotami zostały należycie sfotografowane, tym razem był na to i czas i światło. Tak to bywa.

Wykorzystane włóczki: skarpety – novita 7 Brother, mitenki Novita Nalle, a cała reszta różne resztki.












 


 

 

poniedziałek, 6 listopada 2023

Saga skarpetkowa

Saga skarpetkowa. Taki pomysł na skarpetkowy odcinek abecadła przyszedł mi do głowy jeszcze w ubiegłym roku, który był dość urodzajny w dziergane skarpetki a i w nowym sezonie sytuacja niewiele się zmieniła, wciąż poznając tajniki tych dzianinek służących stopom, swoim i nie tylko.

Ostatnio uświadomiłam sobie, że mimo stałej satysfakcji skarpetkowania jakoś tak się stało, że nastąpiło spowolnienie w prezentowaniu kolejnych par. Skutek tego taki, że mam stos skarpetek, które nie pojawiły się na blogu. Nie jest to stos sensu stricte, ani straszna sterta setek skarpet, ale ze spokojnym sumieniem można określić tę ilość serią. Zamiast długiej sagi skrobnę tylko parę słów i spiszę skrótowo szczegóły dotyczące skarpet z minionego sezonu. Skupię się na suchych faktach, choć wystarczy że spojrzę na jakieś zdjęcie uświadamiam sobie, że za każdą parą skrywa się jakiś sentyment, symbolika.

Trzy pary skarpet na pierwszym zdjęciu zrobiłam dla jednej wspaniałej osoby. Dwa projekty opracowałam sama, starając się dobrać stosowne kolory i motywy,  jeśli chodzi o trzeci sytuacja testowa jakby spadała mi z nieba.

Jasnoróżowe skarpety Greyembers wg projektu Iwony Eriksson zrobiłam z włóczki Regia Premium Cashmere. Sama ta przędza nieco mnie rozczarowała, po włóczce z dodatkiem kaszmiru spodziewałam się większej miękkości. Za to projekt z wyrafinowanym, niebanalnym wzorem ażurowym zachwycił mnie i chętnie do niego wrócę. 










Druga para skarpetek również powstała z włóczki z dodatkiem kaszmiru, tym razem z Hot Socks Pearl uni Gründl w kolorze śliwkowym. Co ciekawe kaszmiru jest tutaj tylko 5%, czyli połowę mniej niż w Regii, a jednak Pearl jest przyjemniejsza, być może wynika to z faktu, ze bazą jest wełna merynosowa.

W tym projekcie wykorzystałam nowy wówczas dla mnie typ pięty i wkomponowałam go w dość skomplikowane, warkoczowe wzory. Wykorzystany wzór o nazwie Iris bardzo mi się podoba i chętnie go gdzieś powtórzę. Może nawet zmodyfikuję ten ten projekt upraszczając nieco motyw centralny, zostawiając te piękne przeplatanki tylko na nogawce. 







I wreszcie grubaskowe skarpety zrobione z niezawodnej włóczki skarpetkowej Novita 7 Brothers Lapintaika z dodatkiem połyskliwej nitki, według własnego pomysłu. Zastosowałam prosty, strukturalny wzór z oczek prawych i lewych, za to o jakże wspaniałej nazwie Tree of life, drzewo życia. Cóż, po niemal roku użytkowania skarpet wygrywają  te z novity, używane są najczęściej, jako domowe kapcie, są najczęściej prane i wciąż mają się świetnie.

 






I ostatnia w tej serii para skarpet zrobiona została w ramach testu projektu Klippor socks autorstwa Iwony Eriksson, ciepła wełna, energetyczny kolor i wspaniały projekt Iwonki z solidną konstrukcją i pięknym niebanalnym wzorem – czego chcieć więcej? Może kolejnej pary według tego wzoru?

 






Ciąg dalszy nastąpi:-) 


środa, 14 czerwca 2023

Rozmyślania skarpetkowe 😊

Pod wpływem mieszanki wolnego przedpołudnia, deszczu stukającego o parapet i chłodu zabrałam się za tematy mało letnie😉 Tej zimy zrobiłam kilka par skarpet według własnego pomysłu, bawiąc się w projektowanie eksperymentowałam z wzorami i formami nie zapominając o funkcjonalności i estetyce. Efekty mojej pracy zamierzałam pokazać w jakimś odcinku Abecadła przy literze S, powiedzmy w Specjalnej sesji skarpetkowej, ale postanowiłam nie czekać na to S, tak jak czeka się na deszcz, albo na słońce. Pokażę dziś trzy pary skarpet, jedne cienkie robione wzorem warkoczowo ażurowym oraz dwie  pary z włóczki grubej z motywami przypominającymi motyle, trzy różne rodzaje kształtowania pięty. Nie pytam czy to dużo czy nie, raczej zastanawiam się, co takiego jest w tym skarpetkowaniu? I mam na ten temat kilka refleksji. 

Niewielka dziania, zaledwie epizod w życiu dziewiarki, który najpierw wzbudza ciekawość i chęć sprawdzenia swoich możliwości, a potem nie wiadomo właściwie kiedy zaczyna się rozwijać i rozkręcać. Mała rzecz – skarpety. Za fenomenem ich dziergania kryje się wiele pozytywnych czynników, takich jak zadowolenie z wykonanej dzianiny, przyjemność noszenia oraz radość z obdarowywania innych. Nie bez znaczenia są też aspekty praktyczne takie jak względnie szybki czas realizacji oraz ilość potrzebnej włóczki, można wykorzystać coś z zapasów, nawet resztki, które dają duże pole wykazania się kreatywnością, jeśli zaś potrzebna jest nowa włóczka, to kupno jednego motka czy dwóch nie boli😉 Przyjemne jest także poszukiwanie materiału na skarpety, a jest z czego wybierać!

Zastanawiałam się ostatnio czym różnią się skarpety od innych niewielkich dzianin, które również spełniają wyżej wymienione kryteria. Dlaczego to nie szaliki, opaski, osłonki czy powiedzmy podkładki? Piszę o sobie, o swojej fascynacji tą formą, lecz wiem, że w dziewiarskim świecie nie jestem wyjątkiem. Jak już kogoś wciągnie to na dobre, mówi się na to skarpetkoza, nieuleczalna – i całe szczęście.

Satysfakcja rośnie w miarę dziergania, gdy widać jak układa się wzór, gdy forma wychodzi taka jak być powinna, gdy mierząc w trakcie pracy łatwo wyobrazić sobie całość. Przełomowym momentem jest pięta. Kiedyś jeden post skarpetkowy zatytułowałam „Dorastanie dopięt”. Wciąż dorastam.

Tajemnica satysfakcji z dziergania skarpet to radość z odtworzenia naturalnego skomplikowanego kształt stopy, która jest formą trójwymiarową, dynamiczną, ruchomą. To jest naprawdę ambitne zadanie! Szyję można owinąć szalem, czy omotać chustą, będzie jej dobrze, no ale noga woli mieć dopasowaną skarpetę, nawet dawno temu, gdy skarpet nie miała, jeno onuce to musiały być one owijane starannie.

Od kilku lat lubię robić skarpetki, z powodu wszystkich wyżej wymienionych powodów. Zdjęcia skarpet też lubię,  i na płasko i w blokerach i na stopach. 

Cienkie ażurowe zrobiłam z włóczki Austermann Step Classic 1009, jednobarwne z Novita 7 Brothers w kolorze lód, błękitne w kolorowe plamki są wykonane także z Novity 7 Brothers, w tweedowej serii Nummi, w kolorze o pięknej nazwie Błękitne skrzydła.





























 

sobota, 28 stycznia 2023

Turkus, dzianina, leszczyna

Zrobione są z różnych inspiracji, z różnych włóczek, w różnym czasie, rok temu, pół roku, kilka miesięcy. Trzy ocieplające drobiazgi łączy kolor turkusowy, który od lat jest jednym z moich ulubionych. Dostrzegam w nim coś stabilnego i zarazem energetycznego, rozweselającego, swoistą mieszankę spokoju i optymizmu. Wyrazistość tego koloru czasem kojarzy mi się ze staniem na ziemi tak pewnym, że można odbić się mocno i podskakiwać aż do nieba, a czasem z zanurzeniem w głębię oceanu, głębokim relaksem i skupieniem.

A wracając na ziemię, jest dość pogodny styczeń, ubieramy buty, kurtki i wybieramy się do lasu, z aparatem, żeby przy okazji spaceru sfotografować turkusowe mitenki. Patrząc na mój ulubiony kolor w towarzystwie olchowych szyszek i kwiatostanów przypominam sobie piosenkę Wojciecha Młynarskiego pt. „Moje ulubione drzewo – Leszczyna ”.

Moje ulubione drzewo -
Leszczyna, leszczyna,
Jak ją za mocno przygiąć w lewo,
To w prawo się odgina,
A jak za mocno przygiąć w prawo,
To w lewo bije z wprawą,
A stara sosna szumi radosna:
Brawo, brawo!
Więc ochraniaj ją miłośnie
O każdej dnia dobie,
Chroń leszczynę, która rośnie
Nad Hańczą hen i w tobie!

Leszczynę lubiłam zawsze, nie tylko za tę odporność na przyginanie, o której mowa w  tekście Młynarskiego. Kwiatostany leszczyny wydają mi się jakby poza czasem, gdy spotkane w środku zimy zapowiadają  już wiosnę nie przejmując się ani potężnymi czapami śniegu, ani treścią naszych ludzkich rozmów zimową porą. To drzewo skłania i do filozofowania i do ziemskich rozkoszy jakie daje smakowitość orzechów laskowych, samych w sobie i w czekoladzie. Tyle o leszczynie, zaś jeśli chodzi o dzianiny w kolorze moim ulubionym to dziś przedstawiam mitenki, komin i skarpety.

Najwcześniej powstał komin, który noszę już trzecią zimę. Wydziergałam go z cudnej alpakowej włóczki Baby Alpaca DK Woolloop Yarns w kolorze głębia oceanu. Golf zrobiłam ciekawym ściegiem, znalezionym gdzieś w głębinach Internetu, gdy skończyłam golf zaczęłam poszerzać główną część tak jak w raglanowych swetrach, aby przód był dłuższy zastosowałam rzędy skrócone, całość wykończyłam ryżową plisą. W pierwszym roku nosiłam ten ocieplacz tylko do jasnego płaszcza, zresztą takie było jego przeznaczenie, od ubiegłej zimy używam go już pod wszelkie wierzchnie okrycia i jak widać oznak zużycia jakoś nie widać😉

Mitenki zrobiłam z resztek sprutej wełny, która urzekła mnie kolorem. Skorzystałam z wzoru Verdure Alany Dakos. W trakcie pracy nie byłam zachwycona tym projektem, motyw botaniczny nie był aż tak atrakcyjny jak te w naturze, a dziergałam te mitenki jakoś wczesną jesienią. Teraz lubię je bardzo i chętnie noszę.

Trzecia turkusowa dzianina to skarpety z wełny Novita 7 brothers, ta gruba włóczka skarpetkowa po raz kolejny pojawiła się u mnie na drutach, bardzo ją polubiłam. Gdy zostałam poproszona o wydzierganie ciepłych skarpet nie wahałam się po jaką przędzę sięgnąć, bo wiedziałam że jest niezawodna. Dreszczyk emocji dotyczył raczej spełnienia oczekiwań przyszłej właścicielki i opracowania takiej formy, która byłaby zarazem prosta i niebanalna. Przepis na te skarpetki sprowadza się do trzech składników – pasja, pomysł i przy okazji poznanie wspaniałej osoby. 

A oto te trzy dzianiny, w różnym czasie dziergane i fotografowane: 




















wtorek, 15 listopada 2022

Myśli pomyślne - o porównywaniu

Gdy piszę o mojej pasji wplatam w teksty różne dygresje i osobiste refleksje, puszczam je w świat, przez okno bloga, internetu, ktoś je chwyta, ktoś inny nie, a jeszcze inny ktoś rozpoznaje w nich swoje doświadczenia, myśli bądź tęsknoty. I to rezonowanie jest czymś niezwykłym. Za każdym razem, gdy dowiaduję się, że mój tekst do kogoś trafił czy wzbudził dobre wrażenia najpierw po prostu się cieszę, a po chwili uświadamiam sobie, że nie chodzi tu o mnie, ani o moje słabości czy moce, tylko o to, że nie jestem sama, coś daję, coś biorę, a skoro padło słowo „biorę” – to biorę też odpowiedzialność za swoje słowa. Liczę się z nimi zawsze, nawet wchodząc w szczeliny nieokreśloności wiem, że choćby nie wiem jak wyważone były słowa to i tak mogą zacząć żyć swoim życiem. Każdy ma swoje przekonania, doświadczenia, skojarzenia, przez które filtruje rzeczywistość. Ponadto każdy jest inny na swój własny wyjątkowy sposób. Mając to uwadze nie używam trybu rozkazującego – musisz to albo tamto, zrób tak albo siak, ja ci powiem jak. Raczej używam słowa „warto”, a i to dopiero wtedy gdy sama tego czegoś doświadczyłam i uważam, że ktoś inny mógłby z tego skorzystać, o ile oczywiście zechce.

Oto zaczynam moją nową serię, którą nazwałam „Myśli pomyślne”. To słowo używane najczęściej w formułkach z życzeniami można też wprowadzić w codzienne życie i sprawiać by działo się ono po naszej myśli, dobrej myśli. Tego sobie i moim czytelnikom życzę.

W   pierwszym odcinku „Myśli pomyślnych” będzie o porównywaniu.  Nie pamiętam już od kogo usłyszałam, że porównywanie się do innych może wpędzić w pychę albo w kompleksy, a żadna z tych wersji nie służy właściwej ocenie sytuacji.

Warto też postawić sobie pytanie, czy być najlepszym czy doskonałym? Czym to się różni?  Doskonały może być każdy, a najlepszy jest tylko jeden. Tyle, że aby być najlepszym muszą być jacyś gorsi, a to już daje inną dynamikę i więcej napięcia, bo przecież tę najlepszą pozycję można stracić, gdy pojawi się ktoś jeszcze lepszy. Inaczej ma się sytuacja z dążeniem do doskonałości w jakiejś dziedzinie i realizowaniem swojego potencjału.

Oczywiście nie da się wykluczyć porównań, zestawień, bo na ich podstawie dokonuje się oceny sytuacji, wyborów. O sobie i o innych ludziach warto więc myśleć w kategoriach doskonałości.

Gdybym porównywała się do innych na pewno nie podjęłabym decyzji o prowadzeniu bloga, bo przecież było wiele innych, lepszych, ale jednak odważyłam się. Po pięciu latach mogę powiedzieć, że jeśli robi się zgodnie z tą zasadą,  to nie tracąc nic ze swojego podejścia można uczyć się od innych, wzajemne inspirować i doskonalić.

Ciekawym przykładem do porównań mogą być dwie pary skarpet, jedne szare, delikatne z cienkiej włóczki, drugie intensywnie różowe z solidnej, ciepłej wełny. Jedne robione ściśle według wzoru, drugie inspirowane wzorem Entwined  House Socks for Ladies, ale robione na oko. Różowe fotografowane były podczas leśnej wycieczki, a szare w warunkach domowych, ascetycznie. I tak jest dobrze, bo takie jest życie, jest różnorodność, jest przyjazna szarość i intensywny róż. Do wyboru. Szare skarpety zrobiłam w ramach testu wzoru Dora socks Emilii Salej. Dora socks to prawdziwy skarpetkowy rarytas, harmonijnie rozplanowane ściegi, urocza ząbkowana plisa i wyjątkowo ciekawy sposób na piętę. Swoją wersję zrobiłam z szaro białej wełenki. Te pozornie niepozorne skarpetki są właśnie takie jak chciałam. Czasem potrzebuję czegoś subtelnego, a czasem bardziej intensywnego, jak te różowe, które zrobiłam ze znakomitej fińskiej wełny skarpetkowej Novita 7 Brothers. A róż, cóż, skarpetki w takim kolorze są jak różowe okulary, tylko nie zniekształcają obrazu rzeczywistości a wprowadzają w dobry nastrój.